W dniach 30.04-2.05, czyli kilka dnia
temu rozgrywane były w okolicy Legionowa jedne z większych zawodów
w Polsce- Grand Prix Mazowsza. W tym roku jak poprzednio
organizatorem był klub WKS „Gwardia Warszawa”.

Kolejnego dnia zmagałem się ze
skróconym średnim. Trasa miała 3,4km i 80m przewyższeń. Wyglądało
to tak: do 8pkt czysto, na 9 pkt nie złapałem kierunku... Po prostu
kompletnie wyleciało mi to z głowy, kosztowało mnie to aż 40”
bo wylądowałem za bardzo w prawo. Potem dorzuciłem błąd na
kolejne 40” na 14pkt i w sumie 1'30” błędu. Pokonałem tą
trasę w 19'35”, przegrywając z Michałem Garbacikiem 3”-
szacun! :)

W tym roku udało się wygrać Grand
Prix Mazowsza, nie to co rok temu... :) Przypominam, że rok temu
przegrałem właśnie na handicapie wygraną. Jeśli mam powiedzieć
kilka słów o organizacji to ja nie widziałem w zasadzie żadnych
nie dociągnięć. Nie było fajerwerków, ale zawody były
zorganizowane jak najbardziej poprawnie, za co dziękuję
organizatorom! I świetny był Orient Show- ekstra zabawa i oby
więcej takich kreatywnych pomysłów.
A dziś... przyszedł dzień, który
miał mi zapewnić już spokój, jeśli chodzi o bieganie w biegach
ulicznych i bieżniach, przynajmniej w tej części sezonu.
Mianowicie startowałem w XXII Biegu Konstytucji 3 maja, który
liczył aż 3000startujących! Chciałem tą traskę pobiec po prostu
17'15'', czyli tyle ile wynosił limit, bo po co więcej z siebie
wyciskać skoro tyle mi starczy? Trasa biegu należy do bardzo
trudnych. Na pierwszym kilometrze 600m to dosyć ostry podbieg i to
cała trudność tej trasy. Bieg był całkiem mocno obsadzony i
dlatego musiałem bardzo się pilnować żeby nie ruszyć za szybko i
się nie zarżnąć... Tak więc rozgrzewka z trenerem i start! Za
pierwszym zakrętem po 200m czekał na mnie Karol, który prowadził
mi ten bieg i dotrzymywał mi towarzystwa. Tempo poszczególnych
kilometrów: 3;31, 3;26, 3;15, 3;25, 3;35. Ogólny czas to 17;15 i
oficjalna nowa życióweczka na 5km. Jestem bardzo szczęśliwy,
ponieważ zrobiłem ten limit na ogromnym luzie i specjalnie
zwolniłem przed metą, żeby mieć idealnie równiutko ten czas :) W
końcu trener Karol kazał pobiec 17;15, więc jak mus to mus :)
Trudy trasy pokazuje czas najlepszego zawodnika, który wynosił
15;33, a normalnie biega lekko poniżej 15' ;) Po biegu od razu
podziękowałem Karolowi za 3km, które mi poprowadził i poszliśmy
się rozbiegać. Świetnie się czułem po biegu, ten luz jest po
prostu nie do opisania. Ciekawi mnie ile bym pobiegł na maksa po
bieżni, ale na razie skupię się na szlifowaniu techniki ;) Zająłem
w tym biegu 11 miejsce co również okropnie mnie ucieszyło :)
Teraz czas na KMP, Baltic Cup i MP!
Zobaczymy jak to będzie, a potem może jakaś Szwecja, albo
Finladia... Kto to wie... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz